Muzyka

Tuesday, June 9, 2015

Rozdział 8

Zapadła ciemność...

******************************************************************************************************************************************************************

Obudziłam się w białej sali. Nie wiedziałam gdzie jestem i co się stało. Bałam się. Nikogo ze mną nie było.

Z Perspektywy Leo:

Krzyczałem żeby Kasia się zatrzymała. Nie słuchała mnie i wpadła pod ten cholerny samochód!
Straciła przytomność. Szybko zadzwoniłem po karetkę. Muszę zadzwonić do chłopaków i Tini. 
Neymar też powinien wiedzieć.  Wiem, że się pokłócili a Ney zachował się jak dupek, ale on ją kocha.

Rozmowa telefoniczna: 
-Halo, Tini?
-Tak
-Tu Messi. Przyjedź jak najszybciej do szpitala.
-Co cię stało?
-Kasia miała wypadek. Bądź tu jak najszybciej.
-Już jadę -rozłączyła się


Postanowiłem pojechać do szpitala i tam zadzwonić do chłopaków. Po drodze zabrałem Marca i Mateusza. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. W szpitalu była już Tini, i Pique. Został jeszcze Neymar.



Rozmowa telefoniczna: 
-Neymar? Przyjedź jak najszybciej do szpitala.
-Ale po co?
-Kochasz ją?
-Tak!
-To tu przyjedź- Ney się rozłączył.

Postanowiłem wejść na salę. Otworzyłem drzwi. Kasia była cała blada i poobijana. Miała złamaną nogę. Jak dobrze, że nic więcej jej nie jest.

-Cześć -zacząłem
-Leo? Co ty tu robisz?
-Odwiedziłem cię, chłopaki i Tini też tu jest. Zawołam ich. -uśmiechnąłem się

Bez Perspektywy: 
Po chwili weszli prawie wszyscy, reszta musiała wejść później.

-No heej mała -darł się Pique -Nie strasz nas więcej -zagrozil palcem.
-Nie zamierzam -pokazałam mu język
-I co teraz nie strzelisz nam gola -zaśmiali się
-Jeszcze zobaczymy- wybuchliśmy śmiechem.
-To kiedy wychodzisz? 
-Jutro.
-Chcesz pogadać z pozostałymi? 
-Jak mogę,
-Dla Ciebie wszystko, ale jeszcze tu wrócimy
Piłkarze wyszli. Jacy oni są kochani. Nigdy mnie nie zostawili. Kocham ich <3



Z Perspektywy Neymara:

-Wbiegłem do szpitala. Chciałem ją jak najszybciej zobaczyć, przytulić, pocałować.
Na korytarzy zobaczyłem chłopaków.
-Leo co z Kasią?
-Ma złamaną nogę, a tak po za tym jest okej
-Muszę do niej wejść.
-Nie! Ona nie chce z tobą rozmawiać.
-Zostaw mnie! Muszę.

Wbiegłem do sali i ujrzałem moją księżniczkę.
-Kasia? Tak bardzo Cię kocham.
-Neymar?- powiedziała osłabiona
-Ja... ja nie chciałem wtedy.
-Nie chce z tobą rozmawiać. Wyjdź stąd!...
-Nie wyjdę do poki nie powiesz mi, że mnie nie kochasz,
-Wyjdź stąd! -krzyknęłam. Do sali wbiegli chłopaki. 
-Co się stało?
-Zabierzcie go stąd -powiedziała, a po jej policzku splyneła łza.
-Neymar jedź do domu. -powiedział Pique 
Nie mogłem bez niej żyć, ale wyszedłem i pojechałem do domu.  Wyjąłem z szafki żyletkę. Musiałem to zrobić. Zreszto widziałem kreski na Kasi ręce, dlatego ja musiałem zrobić to samo.
Wtedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Moim oczom ukazał się Kuba. 
-Smakowało picie? -zaczął się podle śmiać
-Co mi dosypałeś?
-Chciałem żeby ci posmakowało.
-Zniszczyłeś mój związek z Kasią -walnąłem go z pięści i wyrzuciłem z domu.
Wszystko zrozumiałem, to wszystko przez niego.
                                                                             
                                                              Bez Perspektywy: 
Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Ubiorę się i poczekam na chłopaków- pomyślałam
Kiedy wstałam zobaczyłam bukiet róż, w środku karteczkę, a na niej:

Dla mojej księżniczki
~NJR

Uśmiechnełam się sama do siebie, ale jednym bukietem nic nie zmieni.
Zaczelam się pakować. Wtedy drzwi się otworzyły. Przede mną stanął Neymar.

-Nie umiesz pukać? Prosiłam żebyś tu nie przychodził.
-Ale ja za tobą tęsknię.
-Ney, ja też, ale straciłeś moje zaufanie. Nie wybacze ci tego, że nazwałeś mnie głupią dziwką.
-Nie mów tak. Uwierz mi, ja wiem co się wtedy stało...
-Nie chce słuchać twoich wyjaśnień. Neymar tu już skończone. Zostaw mnie.

Chłopak mnie posłuchał i ruszył w stronę drzwi, po czym cicho powiedział:

-Nie mam po co żyć, kiedy obok mnie nie ma Ciebie.
Chłopak wyszedł. W głowie miałam słowa bruneta.
Cały czas o tym myślałam, wtedy do sali wszedł Leo, Mateusz i Jordi.
-Cześć -uśmiechnęłam się.
-Heej. To jak idziemy?
-Tak.- mieliśmy wychodzić, kiedy do sali weszła Rafa.
-Chłopaki zostawicie nas na chwile?
-Jasne...
-Kasia, słuchaj. Wczoraj byl u nas Kuba. Podsłuchałam jego rozmowę z Neymarem i to on wsypał mu narkotyki do picia. Dlatego tak się zachował. On Cię kocha, Wybacz mu. -Zamarłam, wtedy zadzwonił Ney. Odebrałam i usłyszałam tylko te słowa:

-Kocham Cię, kochałem i zawsze będę Cię kochał

Chłopak się rozłączył bałam się o niego. Zawołałam chłopaków.
-Ratujcie go! Proszę! -powiedziałam przez łzy.
-Spokojnie. Kogo?
-Neymara, boje się, że sobie coś zrobi.
Piłkarze natychmiast wybiegli z sali i pojechali do jego domu,



Z Perspektywy Neymara:

Ktoś biegł na górę. Wtedy nie wiedziałem co mam zrobić.
-Neymar...

Monday, June 8, 2015

Rozdział 7

Wiedziałam, że będzie wkurzony, że jestem z Neymarem...

******************************************************************************************************************************************************************

Byłam pewna że mi tego nie odpuści, w końcu nazwał mnie suką a Ney'a lalusiem, ale nie chciałam o tym myśleć. Chciałam być blisko Neymara. Czuć jego każdy oddech, słyszeć jego głos i patrzeć na jego uśmiech.

-Jesteśmy księżniczko -uśmiechnął się po czym wyszedł z samochodu i otworzył mi drzwi.
-Dziękuję- powiedziałam słodko. -Gdzie jesteśmy?
-Niespodzianka- Brunet złapal mnie za rękę.
Szłam za piłkarzem. Spacer zajął nam jakieś 10 minut. Chłopak skręcił w lewo. Wtedy w moich oczach pojawiły się łzy.
-Dlaczego płaczesz? -zdziwił się
-To ze szczęścia. Zabrałeś mnie tu pierwszy raz. To jest nasze miejsce. -mocno go przytuliłam.
-Kocham Cię -powiedział po czym otarł moje łzy i namiętnie mnie pocałował.
Nie umiem wyrażać uczuć taka już jestem dlatego chciałam go trochę podrażnić. Podbiegłam do Neymara od tyły i popchnęłam go w stronę wody oczywiście chłopak do niej wpadł.
Chłopak szybko wyszedł z wody po czym zaczął mnie gonić. Uciekałam najszybciej jak tylko mogłam, ale wiadomo, że mnie złapał w końcu jest piłkarzem. Brunet mnie przytulił.
-Jak ja Cię kocham- zaczął się śmiać.
-Puść mnie! Będę cała mokra.
-Wiem- podniósł brew po czym mnie puścił.
 Usiedliśmy na ławce. Rozmawialiśmy chyba z 3 godziny.
-Jesteś głodna?
-Trochę
-No to jedziemy do mnie.
Bez wahania wsiadła do samochodu. Po 20 minutach byliśmy w domu. Nikomu w domu nie było, oprócz Rafy. Dziewczyna gdy mnie zobaczyła mocno mnie przytuliła.
-Też się cieszę, że cię widzę- wyszczerzyłam się
-Cieszę się, że w końcu się pogodziliście.
-Ja też się cieszę
-Dziewczyny nie chcę wam przeszkadzać, ale chyba o mnie zapomniałyście -udawał smutnego.
-No chodź tu- rzuciłyśmy się na niego.
-Wiem, że mnie kochacie! -wybuchliśmy śmiechem.
-Ney na stole jest picie. Jakiś chłopak je dał, podobno nowy smak.
-Dlaczego mówisz mi to?
-Bo ty pierwszy próbujesz -uśmiechneła się
-No dobra, takim dziewczynom nie odmówię -Chłopak podszedł i wypił napój.
-I jak?
-Jak picie -pokazał język.
Razem zjedliśmy kolację i poszliśmy spać. Dziwne rano nikt mnie nie obudził. Wstałam wyspana. Poszłam pod prysznic, wybrałam ubrania:


Makijaż zrobiłam lekki. Zeszłam na dół, ale nikogo nie było. Rafała była na sesji, ale Ney? Pewnie zaraz wróci. Podeszłam do lodówki i wyjełam jogurt. Po chwili do domu wszedł Neymar. Był jakiś dziwny.
-Heej skarbie- powiedziałam
-Cześć -odpowiedział oschle
-Coś się stało?
-Nic, jestem zmęczony. Muszę iść na trening.- piłkarz wyszedl z domu.
Nie wiem o co chodzi. Nigdy go takiego nie widziałam, ale może naprawdę jest zmęczony. Chciałam mu zrobić niespodziankę. Pojechałam więc na Camp Nou. Usiadłam na trybunach. Chłopaki już zaczeli trening. Dziwne. Neymar był z boku. Z nikim nie rozmawiał, a jak ktoś do nie go podszedł to ten był złośliwy. Trening się skonczył. Postanowiłam poczekać na Ney'a przed samochodem. Prawie wszyscy wyszli, a chłopaka dalej nie było. Zawsze wychodzi ostatni. Pewnie wyjdzie z Leo.
W końcu wyszedł. Chciałam go pocałować, jednak ten mnie odepchnął.
-Co ci jest?
-Co mi kurwa jest?!- krzyknął
-Nie krzycz na mnie.
-Będę robił co mi się podoba.
 -Nigdy taki nie byłeś w stosunku do mnie.
-Weź ode mnie spierdalaj!
-Neymar! Przestań!
-Nie będziesz mi mowila co mam robić. Jesteś tylko... - w tym momencie przestał.
-No kim jestem?
-Nikim
-No co kurwa?! Teraz nikim! Co jestem głupia, naiwna... -zaczełam wymieniać.
-Przestań!
-No to kim jestem?
-Wiesz kim jesteś? Jesteś dziwką. -w tym momencie po moim policzku spłyneła łza.
Odeszłam od piłkarza. Nie wierzyłam w to co powiedzial.
-Nie! To nie tak! Kasia! -podszedł i złapal mnie za rękę.
-Zostaw mnie! -Nigdy nie traktowałeś mnie poważnie!
-Przepraszam! Nie wiem co mówię!
-Nie kłam!
-Kurwa Kaśka!!
Wtedy podbiegł Messi, Mateusz i Marc.

Z Perspektywy Neymara:
-Neymar! Co ty robisz idioto?! Przestań na nią krzyczeć! -krzyknął Messi.
-Ja niewiem co sie ze mną dzieje.
-Spójrz na nią. O to ci chodziło?
Spojrzałem na dziewczynę. Była cała zapłakana. Cała się trzęsła.
Była przytulona do Mateusza. Marc ją pocieszał.
-Widzisz co zrobiłeś?
-Ja muszę ją przeprosić. 
-Zostaw ją! -wtedy dostałem z pięści od Messiego.
-Stary co ty robisz?
-Należy ci się.
 Bez Perspektywy:  
Dobrze ma mam takich wspaniałych przyjaciół. To dzięki nim sobie radzę.
-Kasia my pójdziemy po rzeczy do szatni i odwieziemy cię do domu. Poczekaj tu na nas.
-Dobrze- skłamałam nie chciałam tu być nie chciałam wracać do domu. Gdy nikt nie widział uciekłam. Spojrzałam na wyświetlacz ekranu. Miałam 3 nieodebrane polączenia od Neymara i kilka sms'ów:

Cholera! Przepraszam! Kocham Cię

Wybacz mi

Księżniczko, nie chciałem. Nie jesteś dziwką! Proszę, uwierz mi.


Zamyślona wbiegłam na ulicę, usłyszałam krzyki chłopaków, nie zwracał na to uwagi. Moje oczy były wypełnione łzami. Wtedy poczułam ból. Zapadła ciemność...



________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ I mamy 7 rozdział jak się podoba?  4 komentarze i 8 rozdział :)

KOMENTUJESZ+MOTYWUJESZ