******************************************************************************************************************************************************************
Obudziłam się w białej sali. Nie wiedziałam gdzie jestem i co się stało. Bałam się. Nikogo ze mną nie było.
Z Perspektywy Leo:
Krzyczałem żeby Kasia się zatrzymała. Nie słuchała mnie i wpadła pod ten cholerny samochód!
Straciła przytomność. Szybko zadzwoniłem po karetkę. Muszę zadzwonić do chłopaków i Tini.
Neymar też powinien wiedzieć. Wiem, że się pokłócili a Ney zachował się jak dupek, ale on ją kocha.
Rozmowa telefoniczna:
-Halo, Tini?
-Tak
-Tu Messi. Przyjedź jak najszybciej do szpitala.
-Co cię stało?
-Kasia miała wypadek. Bądź tu jak najszybciej.
-Już jadę -rozłączyła się
Postanowiłem pojechać do szpitala i tam zadzwonić do chłopaków. Po drodze zabrałem Marca i Mateusza. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. W szpitalu była już Tini, i Pique. Został jeszcze Neymar.
Rozmowa telefoniczna:
-Neymar? Przyjedź jak najszybciej do szpitala.
-Ale po co?
-Kochasz ją?
-Tak!
-To tu przyjedź- Ney się rozłączył.
Postanowiłem wejść na salę. Otworzyłem drzwi. Kasia była cała blada i poobijana. Miała złamaną nogę. Jak dobrze, że nic więcej jej nie jest.
-Cześć -zacząłem
-Leo? Co ty tu robisz?
-Odwiedziłem cię, chłopaki i Tini też tu jest. Zawołam ich. -uśmiechnąłem się
Bez Perspektywy:
Po chwili weszli prawie wszyscy, reszta musiała wejść później.
-No heej mała -darł się Pique -Nie strasz nas więcej -zagrozil palcem.
-Nie zamierzam -pokazałam mu język
-I co teraz nie strzelisz nam gola -zaśmiali się
-Jeszcze zobaczymy- wybuchliśmy śmiechem.
-To kiedy wychodzisz?
-Jutro.
-Chcesz pogadać z pozostałymi?
-Jak mogę,
-Dla Ciebie wszystko, ale jeszcze tu wrócimy
Piłkarze wyszli. Jacy oni są kochani. Nigdy mnie nie zostawili. Kocham ich <3
Z Perspektywy Neymara:
-Wbiegłem do szpitala. Chciałem ją jak najszybciej zobaczyć, przytulić, pocałować.
Na korytarzy zobaczyłem chłopaków.
-Leo co z Kasią?
-Ma złamaną nogę, a tak po za tym jest okej
-Muszę do niej wejść.
-Nie! Ona nie chce z tobą rozmawiać.
-Zostaw mnie! Muszę.
Wbiegłem do sali i ujrzałem moją księżniczkę.
-Kasia? Tak bardzo Cię kocham.
-Neymar?- powiedziała osłabiona
-Ja... ja nie chciałem wtedy.
-Nie chce z tobą rozmawiać. Wyjdź stąd!...
-Nie wyjdę do poki nie powiesz mi, że mnie nie kochasz,
-Wyjdź stąd! -krzyknęłam. Do sali wbiegli chłopaki.
-Co się stało?
-Zabierzcie go stąd -powiedziała, a po jej policzku splyneła łza.
-Neymar jedź do domu. -powiedział Pique
Nie mogłem bez niej żyć, ale wyszedłem i pojechałem do domu. Wyjąłem z szafki żyletkę. Musiałem to zrobić. Zreszto widziałem kreski na Kasi ręce, dlatego ja musiałem zrobić to samo.
Wtedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. Moim oczom ukazał się Kuba.
-Smakowało picie? -zaczął się podle śmiać
-Co mi dosypałeś?
-Chciałem żeby ci posmakowało.
-Zniszczyłeś mój związek z Kasią -walnąłem go z pięści i wyrzuciłem z domu.
Wszystko zrozumiałem, to wszystko przez niego.
Bez Perspektywy:
Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Ubiorę się i poczekam na chłopaków- pomyślałam
Kiedy wstałam zobaczyłam bukiet róż, w środku karteczkę, a na niej:
Dla mojej księżniczki
~NJR
Uśmiechnełam się sama do siebie, ale jednym bukietem nic nie zmieni.
Zaczelam się pakować. Wtedy drzwi się otworzyły. Przede mną stanął Neymar.
-Nie umiesz pukać? Prosiłam żebyś tu nie przychodził.
-Ale ja za tobą tęsknię.
-Ney, ja też, ale straciłeś moje zaufanie. Nie wybacze ci tego, że nazwałeś mnie głupią dziwką.
-Nie mów tak. Uwierz mi, ja wiem co się wtedy stało...
-Nie chce słuchać twoich wyjaśnień. Neymar tu już skończone. Zostaw mnie.
Chłopak mnie posłuchał i ruszył w stronę drzwi, po czym cicho powiedział:
-Nie mam po co żyć, kiedy obok mnie nie ma Ciebie.
Chłopak wyszedł. W głowie miałam słowa bruneta.
Cały czas o tym myślałam, wtedy do sali wszedł Leo, Mateusz i Jordi.
-Cześć -uśmiechnęłam się.
-Heej. To jak idziemy?
-Tak.- mieliśmy wychodzić, kiedy do sali weszła Rafa.
-Chłopaki zostawicie nas na chwile?
-Jasne...
-Kasia, słuchaj. Wczoraj byl u nas Kuba. Podsłuchałam jego rozmowę z Neymarem i to on wsypał mu narkotyki do picia. Dlatego tak się zachował. On Cię kocha, Wybacz mu. -Zamarłam, wtedy zadzwonił Ney. Odebrałam i usłyszałam tylko te słowa:
-Kocham Cię, kochałem i zawsze będę Cię kochał
Chłopak się rozłączył bałam się o niego. Zawołałam chłopaków.
-Ratujcie go! Proszę! -powiedziałam przez łzy.
-Spokojnie. Kogo?
-Neymara, boje się, że sobie coś zrobi.
Piłkarze natychmiast wybiegli z sali i pojechali do jego domu,
Z Perspektywy Neymara:
Ktoś biegł na górę. Wtedy nie wiedziałem co mam zrobić.
-Neymar...

















