Muzyka

Friday, May 29, 2015

Rozdział 5

-Kuba,wrócił to on mi to zrobił -powiedziałam przez płacz
-Zabije śmiecia- powiedział zdenerwowany Neymar
-Nie, proszę to nic nie da -złapałam go za rękę
-Narazie przeprowadzicie się do mnie -powiedział i mocno nas przytulił. Tego potrzebowałam.
Odrazu wyszliśmy z domu. Po rzeczy miałyśmy wrócićpoźniej.
Po 5 minutach byliśmy u Neya. Usiedliśmy w salonie.
-Zadzwonie po chłopaków- uśmiechnął się.
-Ale...-nie dał dokonczyć
-Nie ma żadnego ale. Chłopak wyciągnął telefon i zadzwonił po Messiegi, Suareza, Albę , Bartrę, Alvesa, Pique i innych piłkarzy. Po 15 minutach otworzyły się drzwi, chłopaki wbiegli i odrazu zaczeli się śmiać i wygłupiać. Zdziwiłam się bo brakowało mi Mateusza. Zawołałam Neymara, chciałam się dowiedzieć gdzie jest.
-Gdzie jest Mateusz?
-Powiedział, że się spóźni ,ale zaraz powinien być.
-Okej- uśmiechnełam się
Mineło 2 godziny a jego dalej nie ma. Dzwoniłam, ale nie odbierał. Martwiłam się o niego. Postanowiłam wyjść i go poszukać. Wyszłam z domu nikomu nie mowiąc. Dzwoniłam jeszcze kilka razy. Usiadłam na chwilę na ławce  obok jakiegoś chlopaka. Nieznajomy podniósł głowę. Wtedy zorientowałam się że był to Mateusz. Z nosa leciała ci krew. Przeraziłam się. Kucnełam przed chłopakiem.
-Mateusz?! Co ci się stało?
-Pokłóciłem się z z jednym chłopakiem i dostałem, ale to nic -przyznał
Wiedziałam, że kłamie, ale nie chciałam nic mówić. I tak dowiem się o co chodzi.
-Chodź idziemy do domu.
Z jego nosa dalej leciała krew. Weszliśmy do domu. Chłopaków już nie było. Został tylko Ney.
-Stary co ci się stało?
-pobiłem się z jednym gościem.
-Trzeba pojechać do lekarza- powiedziałam
-Nie- krzyknął Mateusz
-Jesteś piłkarzem, Kasia ma rację.
Neymar popchnął Mateusza w stronę drzwi. Powiedzieli żebym została, tak też zrobiłam.

Z Perspektywy Mateusza:
Musiałem kłamać. Ona nie może poznać prawdy. Jedyne co zrobie to powiem o tym Neymarowi. To mój przyjaciel i wiem ze nikomu nie powie.Po 20 minutach byliśmy przed szpitalem.
-To z kim się pobiłeś? -podniósł brew
-Z Kubą
-Jak to z nim? Czego chciał? -zaczął sie denerwować
-Chciał wiedzieć gdzie jest Kasia. Nie powiedziałem mu więc mnie pobił.
-Ona nie będzie z nim! Chodź idziemy do lekarza i wracamy do domu.

Bez Perspektywy:
-Włączyłam telewizor i czekałam na chlopaków. Usłyszałam samochód. Myślałam, że do chłopaki chciałam do nich pobiec i dowiedzieć się co z Mateuszem. Kiedy otworzyłam drzwi, przestraszyłam się. Na dworze był Kuba. Chciałam zamknął drzwi , jednak nie zdążyłam. Kuba złapał mnie za rękę.
-Ał- krzyknełam z bolu.
-I co suko!? Myślisz, że cie nie znajdę? Haha, mylisz się!
-Puść mnie! -Zaczełam się wyrywać. 
-nigdy, będę robil co chce! -Chłopak popchnął mnie z całej siły na drzewo. Nie puszczając ręki. Opadłam z sił. Upadłam na ziemię.
Kuba zaczął na mnie krzyczeć, że nigdy nie uwolnię się od niego, że jestem tylko dziwką.
 Po tych słowach chłopak uciekł. Chciałam sie zabić i już niegdy nie spotkać Kuby. Nie miałam sily wstać. Leżałam tak dopóki Neymar mnie nie podniósł.
-Kasia -dlaczego płaczesz? -zapytał smutny
-On mnie znalazł. Odejdźcie z tąd prosze -powiedziałam przez płacz.
Neymar wziął mnie na ręce i zaniósł do salonu Mateusz tym czasie poszedł po wodę Neymar mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Gdy chciałam zacząć wszystko od początku to wróciło.
-Spokojnie uspokój sie. On nigdy nie zrobi ci już krzywdy -Po tych słowach Ney wybiegł zły.
-Bałam się że Kuba mu coś zrobi.
Nie chciałam go w to wciągać. Mateusz cały czas był przy mnie, nie opuszczał mnie na krok.
Po moim policzku spłynęła łza. Uciekłam do pokoju i zamknełam drzwi. 
-Wpuść mnie, proszę
-Nie odejdź chce zostać sama. 
-Wyjdziesz za chwile?
-Tak, ale narazie odejdź
Usłyszałam jak chłopak odchodził.
Podeszłam do mojej szafki, trzymałam w niej narkotyki i papierosy. Tym razem wybrałam dragi. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć. Wiem, że miałam z tym skonczyć, ale nie mogłam.
Postanowiłam jeszcze wyciągnąć żyletkę. Gdy patrzyłam jak krew spływa po ręce czulam, że to mi pomaga. Już miałam robić kreskę gdy usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Rzuciłam zyletkę pod łóżko i jak gdyby nic położyłam się na nim. 
-Dlaczego zamknełaś drzwi? -zapytał Neymar
-Chciałam być sama. 
-Ja muszę iść- powiedział Mateusz, poczym podszedł i pocałowal mnie w czoło.
-Neymar pod łóżkiem mam wodę podasz mi? -zapytałam
-Tak-odpowiedział poczym schylił się pod łożko. Zapomniałam że tam schowałam żyletkę. Obiecałam mu że nigdy się nie okalecze.
-Kasia co to jest?! -zapytał. Widziałam, że był zly ale też smutny.
-Znowu to robisz?
-Tak po tym jak Kuba wrócil musiałam, to mi  pomaga.
-To ci pomaga tylko teraz, później zostaną blizny przypominające o tym. Przestan pProszę.
-Neymar... -nie dał mi dokończyć
-Obiecaj
-Nie moge- spościłam głowę.
-Jeżeli ty nie przestaniesz to ja będę robil to samo. Z każdą kreską ja będę się okaleczał.
-Nie, Neymar- Pilkarz przyłozył zyletkę do ręki. Chwyciłam jego nadgarstek.
-Dobrze obiecuję. -Mocno wtuliłam się w piłkarza, w takim uścisku zasnełam.

Bez Perspektywy:
Rano obudził mnie budzik Neymara. Wstawaj, jedziesz ze mną na trening. Na dole masz śniadanie. Chłopak ruszył do garderoby, Wziełam szybki prysznic i wybrałam ubrania: 
Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie jakie przygotował mi piłkarz.Po 10 minutach razem z Neymarem wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy na stadion. Trening zleciał szybko. Postanowilam pojść do szatni i tam poczekać na Neymara. Gdy wchodziłam do szatni usłyszałam rozmowę Leo i Neya. To co usłyszałam doprowadziło mnie do łez.

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale miałam problemy zdrowotne. Jutro dodam kolejny rozdział. Jak wam się podoba rodział? W następnym wszystko sie skomplikuje :)
KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ :)

No comments:

Post a Comment